Nocny maraton filmowy zaowocował trzema nowopoznanymi filmami. Nigdy nie byłem na czymś podobnym, więc kiedy dowiedziałem się o najbliższej imprezie, powiedziałem sobie, że muszę na niej być. Do wyboru było osiem filmów, trzeba było więc dokonać wyboru. Udało mi się obejrzeć trzy filmy. Oto one...
Umberto Eco napisał, że "kto czyta książki, żyje podwójnie". Alfred Hitchcock, wielki reżyser stwierdził, że "film to życie, z którego wymazano ślady nudy". Niech zatem każda kolejna książka sprawi, że zaczniemy żyć innym życiem, a każdy kolejny film będzie daleki od nudnej egzystencji. Czytaj i oglądaj i poznaj moją opowieść…
sobota, 10 grudnia 2011
3 w 1, czyli noc kina
niedziela, 4 grudnia 2011
Zmierz bogów w Posen - Leszek Adamczewski
Kolejna książka, której nie mogłem odmówić randki ze mną. Spędziliśmy razem cudowne chwile i sprawiła ona, że poczułem większe przywiązanie do Poznania.
Stolica Wielkopolski nie jest moim rodzinnym miastem. Na razie tylko tu studiuję, ale nigdy nie czułem większego przywiązania do tego miasta. Moje odczucia zmieniły się po przeczytaniu książki Leszka Adamczewskiego.
czwartek, 1 grudnia 2011
Czytelnictwo w Polsce problemem?
Czy mamy w Polsce problem z czytelnictwem?
Jak myślicie? Rozejrzyjcie się, proszę, wokół siebie i spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie. Ja się rozglądam i co widzę? Jestem studentem i czasami na nudnym wykładzie widzę, że na sali obecnych jest kilkadziesiąt osób, z których co najmniej kilkanaście ma przed sobą książkę. Ja rozumiem, że wykład to poważna rzecz i nie słuchając lekceważymy w jakimś stopniu wykładowcę, ale z dwojga złego, lepiej żeby to była książka, niż przekazywanie sobie co dopiero zasłyszanych, „świeżutkich” jak bułeczki z Tesco ploteczek. Czy sam rytuał czytania odbywa się z pragnienia poznania słowa czytanego, czy tylko po to by wypełnić czymś czas, już mnie nie interesuje. Ważne, że książka jest czytana.
wtorek, 29 listopada 2011
Przychodzi Platon do doktora - Daniel Klein i Thomas Cathcart
Kolejny audiobook, który miałem przyjemność przesłuchać. Nie mam zamiaru długo o nim opowiadać. Autorzy rozprawiają się z filozofią w bardzo nietypowy sposób, a mianowicie za pomocą żartów. Chcą oni pokazać, że filozofia nie musi być nudna i uciążliwa, i że można ją poznać za pomocą zabawy. Czy im to wychodzi?
Książka jest zorganizowana w postaci mini-wykładów, a każdy poświęcony jest oddzielnemu zagadnieniu. Posłuchamy/poczytamy tu o metafizyce, logice, egzystencjalizmie czy filozofii społecznej i politycznej. Bardzo miło się tego słucha, bo wykłady są przerywane dialogami Dimitria i Tasso, wiec mamy czas by „odpocząć” od nadmiaru wiedzy. Wielką zaletą jest lektor, Jerzy Stuhr, którego głos dodaje atrakcyjności nagraniu.
Musze kończyć, umieram - Grzegorz Sobaszek
- Synu, wyznaj swoje grzechy
- Ojcze zgrzeszyłem. Nie doceniałem polskich pisarzy. Wybierałem tych zagranicznych, sławnych, ale zrozumiałem swój błąd, pojąłem, że złą droga kroczyłem. Więcej grzechów nie pamiętam…
Chyba tak powinna wyglądać moja kolejna wizyta w konfesjonale. To prawda, że raczej rzadko zwracałem uwagę na polskich twórców, ale chodzi tu
głównie o młodych pisarzy. Nie mam na myśli klasyków, których utwory bardzo często są omawiane w szkołach.
wtorek, 22 listopada 2011
Żukow, cień zwycięstwa - Wiktor Suworow
Na samym początku, chciałbym napisać kilka słów o autorze. Uważam, że w przypadku książek historycznych jest to istotne kto jest twórcą książki, którą obecnie przed sobą trzymamy.
Wiktor Suworow (ur. 20 kwietnia 1947r) był w młodości oficerem armii radzieckiej i radzieckiego wywiadu wojskowego GRU. Brał udział w ataku wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968r. Uciekł do Wielkiej Brytanii w 1978r.
Za ten czyn, sąd wojskowy skazał Suworowa zaocznie na karę śmierci i pomimo upadku ZSRR, wyroku nie uchylono.
Został pisarzem i popularyzatorem teorii o wiodącej roli ZSRR w rozpoczęciu II wojny światowej oraz prewencyjnego charakteru ataku wojsk III Rzeszy na ZSRR 22 czerwca 1941r.
czwartek, 17 listopada 2011
Klub samobójców - Daniel Koziarski
Ponownie nawiązuję do mojej ostatniej wizyty w bibliotece. I chociaż wydarzyło się to przed równymi dwoma tygodniami, chwilę tę pamiętam jakby co dopiero miała miejsce. A więc stoję przed stolikiem, na którym w stosach ułożono jakieś książki. Nie jest ich wiele, ale jest również niewiele rzeczy, które je łączy. Biorę się więc za przeglądanie. Jest tam kilku znanych autorów, cos chyba z Grishama, coś z Kinga i w końcu Daniel Koziarski i jego „Klub samobójców”. Okładka jest zniszczona, pogięta, a książka ma dopiero trzy lata. Wniosek – intensywnie używana. Sam projekt okładki jakoś mnie specjalnie nie zachęcił, natomiast tytuł zaciekawił. O czym to może być? Czyżby może rozkwit kultury Emo, cięcie się żyletkami itp.? Sam nie wiem, odkładam książkę i kieruję się do biurka pani bibliotekarki. W trakcje patrzę na pierwszą książkę w moim stosiku –Alkoholik, a więc lektura niełatwa. Przed samym biurkiem odwracam się na pięcie i biegnę po „Kub samobójców”. Dziś cieszę się, że tak właśnie zrobiłem.